tylu was było

piątek, 30 sierpnia 2013

rozdział 1!

Ciężko było mi podjąć decyzje o powrocie, zostawić te miejsce które tak bardzo pokochałam. Ale czułam że muszę wrócić choćby po to by zrobić szkołę średnią.

Dzisiaj rano wstałam, wyszykowałam się do pracy jak zawsze, mój pobyt w górach nie chybnie dobiegał kresu na moje własne życzenie. Obiecałam sobie gdy tylko skończę dniówkę skontaktuje się z Lexi (moja przyjaciółką), by poinformować że wracam do niej i do tego wszystkiego co zostawiłam.
Jak dla mnie dzień bardzo szybko się kończył, gdy wszystko było zrobione. Siadłam przed schroniskiem odpaliłam laptopa i napisałam do niej. Nie musiałam długo czekać na jej odpowiedzi.
Moja komórka się odezwała. Spojrzałam na wyświetlacz : Lexi
-Halo? –powiedziałam
-Cathy!  Naprawdę wracasz? Ale kiedy? – dopytywała się
-Tak naprawdę, wracam za dwa dni. Jak chcesz możesz po mnie wyjść.
-Jasne! To jak będziesz już blisko to puści sygnał. – powiedziała ucieszona

 Nadszedł mój dzień, wczoraj wieczorem spakowałam swoje rzeczy, zostawiłam tylko ubranie w którym miałam schodzić, czekałam bardzo długo by to włożyć, ale gdy tylko zaczęłam się ubierać zauważyłam że te moje ciuchy są za duże, workowate, cieszyłam się jak dziecko. Udało mi się zrzucić swoja wagę, to tak bardzo że tego się nie spodziewałam. Wiecie gdy zakładałam buty górskie i zabierałam plecak z pokoju w którym spędziłam dość czasu poczułam smutek i myśl czy na pewno chce opuścić mój kawałek świata w którym wszystko jest takie proste. Zebrałam się w sobie i wyszłam z pokoju zamykając go na klucz, pomyślałam sobie w tedy że gdy coś nie pójdzie po mojej myśli zawsze mogę wrócić. Pożegnałam się z właścicielką schroniska. Wyszłam przed budynek, zajęłam swoje ulubione miejsce i w milczeniu żegnałam się z moimi kochanymi górami, z każdym jednym wzgórzem jakie widziałam, gdy powiał wiatr miałam wrażenie że one też się zemną żegnają na jakiś czas. Musze się wam przyznać że zawsze gdy poczułam ciepły wiatr, chciałam wierzyć że to moja babcia daje mi znać że jest ze mną. Wydaje mi się że gdy jestem w górach jestem bliżej niej…

Gdy już się pożegnałam z masywami górskimi, ruszyłam na szlak.  Kiedy byłam coraz bliżej miasteczka, robiło mi się ciężko na sercu. Schodziłam i wchodziłam tą ścieżką prawie codziennie, a teraz wydawało mi się że idę nią po raz pierwszy, chciałam żeby każdy detal zapisał mi się w pamięci. Wiem może wydawać się wam, że żegnam się z górami  tak jakbym nigdy miała już tu nie wrócić, nie wiem jak wam to wytłumaczyć… może tak, jeśli byliście kiedyś zakochani i wasza ukochana osoba musiała wyjechać choćby na krótki czas a wam wydawało się to że trwa wieki i nie mogliście bez niej wytrzymać to  teraz wiecie jak ja się czułam gdy schodziłam z gór. Może to głupie dla niektórych to porównanie jest,  ale ja naprawdę całym sercem kocham te góry, w górach czuje się wolna bez żadnych trosk, niepokojów. Uwielbiam tą wolność którą się czuje za każdym razem kiedy się tu przyjeżdża.  I może też że nikt cię tu nie ocenia  jakim człowiekiem jesteś, bo one są dla każdego takie same nie ważne czy jesteś gruby, chudy, niski, wysoki, brzydki, piękny, młody czy stary, nie chodzi tylko o to by byś był tu szczęśliwy i dobry dla innych. Każde część czy hej na szlaku daje tyle siły że człowiek naprawdę może jeszcze długi kawał przejść.  Dobrze już koniec rozpisałam się strasznie o górach. 

wtorek, 4 czerwca 2013

Książka wstęp. (moja własna) ;D

Siemaneczko!

Nazywam się Cathy Barton-Salvatore. Wracam na stare śmieci, nie było mnie tu około dwóch lat. Jak na razie nie widzę żeby coś się zmieniło. Co mnie skłoniło do powrotu do tej dziury, tęsknota za rodziną i przyjaciółką. Ale może tak od początku…



Wyjechałam po zakończeniu zawodówki, tak naprawdę nic nie zapowiadało że coś może się zmienić w moim życiu.  Biedna głupia, gruba dziewczyna zakochała się w chłopaku z osiedla, nic szczególnego. Kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam u swojego taty w domu, wydawał się po prostu miłym kumplem, ale gdy tylko zaczęliśmy  ze sobą rozmawiać, wydawało mi się że to jest ten… nic bardziej mylnego. Jak tylko byłam w szkole, na dworze z przyjaciółką  wypatrywałam go jak ryba łapiąca powietrze, a gdy tylko usłyszałam że będzie u mojego taty czekałam na niego.

Lata mijały on wyszedł z gimnazjum, potem ja. Nie zapomnę jaka dawałam sobie nadzieje, zaprosiłam go na osiemnastkę kuzynki, dla mnie coś niesamowitego ja cicha, spokojna osoba, zaprosiła chłopaka który mi się podoba, na to że coś się wydarzy na tej imprezie lub po niej ale nie. Tak mijały kolejne lata, a ja dalej wierzyłam że może jeszcze coś z tego wyjdzie, podejrzewam że już w tedy prawie każda osoba co przebywała zemną dłuższą chwile wie co się działo w moim sercu gdy tylko on się pojawiał… Potem byłą jeszcze moja osiemnastka zaprosiłam na nią kilka  osób i oczywiście jego, chyba chciałam wierzyć że czeka tylko na to żeby i ja już byłą osobą pełnoletnią. Ale się myliłam. W pewnym momencie miałam dość.  Spakowałam walizki i oznajmiłam swoją decyzję mamie i tacie że chce spróbować jak to jest mieszkać i pracować   w górach,  nie mieli nic przeciwko. Czułam że tam będzie mi łatwiej zapomnieć o nim, że góry mnie nie skrzywdzą tak jak on. Owszem kradną serce i duszę  człowieka, kto raz postawił nogę na szlaku i zakochał się w tym wszystkim zawsze będzie już tęsknił. Gdy tylko góry stały się moim domem, zaczęłam czuć się tak jakby to był mój kawałek świata w którym idealnie pasuje. Po kilku miesiącach diety, zażywaniu tabletek od lekarza i wysiłku jaki pokonywałam w górach zaczynałam zrzucać na wadze. Jeśli było to jeszcze możliwe, mocniej jeszcze pokochałam góry.  I tak z brzydkiego kaczątka coś ładniejszego powstało ;)….


i co jak wam się podoba ? pisać dalej czy jednak nie trafiłam w wasze gusta? ;D 

Witam was.

Mam dla was kawałek tekstu , jeżeli wam się spodoba mogę pisać dalej.
W ogóle ten blok nie tylko będzie polegał na tym że będę wam dawać do czytania coś tam co nabazgram ;D
Chciała bym się podzielić z wami moim pasjami i takim jakimiś ciekawymi tematami.
Można by powiedzieć że ten blog będzie o wszystkim i o niczym ;)
Zachęcam do czytania i pozostawiania po sobie śladów !
Pozdrawiam !