Siemaneczko!
Nazywam się Cathy Barton-Salvatore.
Wracam na stare śmieci, nie było mnie tu około dwóch lat. Jak na razie nie
widzę żeby coś się zmieniło. Co mnie skłoniło do powrotu do tej dziury,
tęsknota za rodziną i przyjaciółką. Ale może tak od początku…
Wyjechałam po zakończeniu zawodówki,
tak naprawdę nic nie zapowiadało że coś może się zmienić w moim życiu. Biedna głupia, gruba dziewczyna zakochała się
w chłopaku z osiedla, nic szczególnego. Kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam u
swojego taty w domu, wydawał się po prostu miłym kumplem, ale gdy tylko zaczęliśmy
ze sobą rozmawiać, wydawało mi się że to
jest ten… nic bardziej mylnego. Jak tylko byłam w szkole, na dworze z
przyjaciółką wypatrywałam go jak ryba łapiąca
powietrze, a gdy tylko usłyszałam że będzie u mojego taty czekałam na niego.
Lata mijały on wyszedł z gimnazjum, potem
ja. Nie zapomnę jaka dawałam sobie nadzieje, zaprosiłam go na osiemnastkę
kuzynki, dla mnie coś niesamowitego ja cicha, spokojna osoba, zaprosiła
chłopaka który mi się podoba, na to że coś się wydarzy na tej imprezie lub po
niej ale nie. Tak mijały kolejne lata, a ja dalej wierzyłam że może jeszcze coś
z tego wyjdzie, podejrzewam że już w tedy prawie każda osoba co przebywała zemną
dłuższą chwile wie co się działo w moim sercu gdy tylko on się pojawiał… Potem
byłą jeszcze moja osiemnastka zaprosiłam na nią kilka osób i oczywiście jego, chyba chciałam wierzyć
że czeka tylko na to żeby i ja już byłą osobą pełnoletnią. Ale się myliłam. W
pewnym momencie miałam dość. Spakowałam
walizki i oznajmiłam swoją decyzję mamie i tacie że chce spróbować jak to jest
mieszkać i pracować w górach,
nie mieli nic przeciwko. Czułam że tam będzie mi łatwiej zapomnieć o
nim, że góry mnie nie skrzywdzą tak jak on. Owszem kradną serce i duszę człowieka, kto raz postawił nogę na szlaku i
zakochał się w tym wszystkim zawsze będzie już tęsknił. Gdy tylko góry stały się
moim domem, zaczęłam czuć się tak jakby to był mój kawałek świata w którym
idealnie pasuje. Po kilku miesiącach diety, zażywaniu tabletek od lekarza i
wysiłku jaki pokonywałam w górach zaczynałam zrzucać na wadze. Jeśli było to
jeszcze możliwe, mocniej jeszcze pokochałam góry. I tak z brzydkiego kaczątka coś ładniejszego powstało
;)….
i co jak wam się podoba ? pisać dalej czy jednak nie trafiłam w wasze gusta? ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz