tylu was było

wtorek, 4 czerwca 2013

Książka wstęp. (moja własna) ;D

Siemaneczko!

Nazywam się Cathy Barton-Salvatore. Wracam na stare śmieci, nie było mnie tu około dwóch lat. Jak na razie nie widzę żeby coś się zmieniło. Co mnie skłoniło do powrotu do tej dziury, tęsknota za rodziną i przyjaciółką. Ale może tak od początku…



Wyjechałam po zakończeniu zawodówki, tak naprawdę nic nie zapowiadało że coś może się zmienić w moim życiu.  Biedna głupia, gruba dziewczyna zakochała się w chłopaku z osiedla, nic szczególnego. Kiedy po raz pierwszy go zobaczyłam u swojego taty w domu, wydawał się po prostu miłym kumplem, ale gdy tylko zaczęliśmy  ze sobą rozmawiać, wydawało mi się że to jest ten… nic bardziej mylnego. Jak tylko byłam w szkole, na dworze z przyjaciółką  wypatrywałam go jak ryba łapiąca powietrze, a gdy tylko usłyszałam że będzie u mojego taty czekałam na niego.

Lata mijały on wyszedł z gimnazjum, potem ja. Nie zapomnę jaka dawałam sobie nadzieje, zaprosiłam go na osiemnastkę kuzynki, dla mnie coś niesamowitego ja cicha, spokojna osoba, zaprosiła chłopaka który mi się podoba, na to że coś się wydarzy na tej imprezie lub po niej ale nie. Tak mijały kolejne lata, a ja dalej wierzyłam że może jeszcze coś z tego wyjdzie, podejrzewam że już w tedy prawie każda osoba co przebywała zemną dłuższą chwile wie co się działo w moim sercu gdy tylko on się pojawiał… Potem byłą jeszcze moja osiemnastka zaprosiłam na nią kilka  osób i oczywiście jego, chyba chciałam wierzyć że czeka tylko na to żeby i ja już byłą osobą pełnoletnią. Ale się myliłam. W pewnym momencie miałam dość.  Spakowałam walizki i oznajmiłam swoją decyzję mamie i tacie że chce spróbować jak to jest mieszkać i pracować   w górach,  nie mieli nic przeciwko. Czułam że tam będzie mi łatwiej zapomnieć o nim, że góry mnie nie skrzywdzą tak jak on. Owszem kradną serce i duszę  człowieka, kto raz postawił nogę na szlaku i zakochał się w tym wszystkim zawsze będzie już tęsknił. Gdy tylko góry stały się moim domem, zaczęłam czuć się tak jakby to był mój kawałek świata w którym idealnie pasuje. Po kilku miesiącach diety, zażywaniu tabletek od lekarza i wysiłku jaki pokonywałam w górach zaczynałam zrzucać na wadze. Jeśli było to jeszcze możliwe, mocniej jeszcze pokochałam góry.  I tak z brzydkiego kaczątka coś ładniejszego powstało ;)….


i co jak wam się podoba ? pisać dalej czy jednak nie trafiłam w wasze gusta? ;D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz